Klejnot Warmii od środka – poznaj nasze siedlisko. Gdzie kończy się zabudowa, a zaczyna dom.
To nie typowy pensjonat. Nie hotel, nie „agro” z wyżywieniem i tablicą ogłoszeń.
Klejnot Warmii to dom. Taki prawdziwy – z duszą, zapachem drewna i piecem kaflowym, który ogrzewa nie tylko poddasze, ale też myśli. Położony na krańcu wsi Kruzy, z dala od sąsiadów, otoczony ciszą, końmi i lekkim światłem Warmii.
To przestrzeń do odpoczynku na własnych zasadach. Na wyłączność.
Możesz być tu sam.
Z rodziną.
Z przyjaciółmi.
Możesz wyciągnąć koc na trawie, zrobić ognisko, posłuchać ciszy. Lub… zorganizować przyjęcie z widokiem na pastwisko. To Ty decydujesz.
Dom, który pamięta – i czeka
Nasz dom to odrestaurowane siedlisko z przełomu XIX i XX wieku. Pełne oryginalnych detali: cegły, glinianych tynków, belek, starych desek, z przepięknym piecem. To przestrzeń, która nie została „odtworzona” – została ocalona.
Na parterze znajdziesz trzy pokoje, w pełni wyposażoną kuchnię, jadalnię, łazienkę z wanną i prysznicem, oraz dodatkową toaletę. Poddasze to otwarta przestrzeń z sześcioma łóżkami i starym piecem, przy którym zasypia się jak dawniej – powoli i bez potrzeby zaglądania w telefon.
Przestrzeń dla maks. 14 osób – ale wystarczy też dwóm, by poczuć, że to „ich miejsce”.
Pod gołym niebem i pod dachem
Obok domu znajduje się otwarta wiata biesiadna – dawna obora, dziś z dużym, wspólnym stołem na 30 osób, kuchennym zapleczem i grillem z prawdziwego kamienia. To miejsce, które wie wszystko o śmiechu, letnich kolacjach, biesiadach i długich wieczorach przy winie.
A gdy pogoda nie sprzyja – naprzeciwko czeka zamknięte pomieszczenie biesiadne z retro barem, kominkiem i miejscami do spania. Dawniej była tu stajnia. Dziś to serce imprezowych wspomnień.
Konie – nasi cisi towarzysze
Na pastwisku zawsze znajdziesz przynajmniej jednego z naszych koni. Są łagodne, spokojne, przyzwyczajone do ludzi i miejsca. Jazdę konną prowadzi ciepła, doświadczona Gosia – możecie wspólnie wybrać się na przejażdżkę w las, spróbować pierwszych kroków w siodle albo po prostu… być z końmi.
Bo czasem najpiękniejsze jest to, że można patrzeć. Bez potrzeby działania.
Wszystko, co ważne, i nic nadmiarowego
Nie mamy tu animacji dla dzieci, harmonogramu dnia ani zegara w kuchni.
Ale mamy:
- otwarte krajobrazy
- dom z cegły, który pachnie ogniem
- konie za oknem
- wodę w dzbanku, która po prostu smakuje lepiej
- i wiatr, który wie, że ma nie przeszkadzać
Tu się nie odpoczywa „aktywnie”, nie „realizuje pakietu”.
Tu się odpoczywa naprawdę.
Zajrzyj.
Zostań.
Kiedy się kończy droga – zaczyna się Warmia.
A tam czeka dom.

